Komputery podobno ułatwiają pracę. Bo szybciej, precyzyjniej, konkretniej i łatwiej. Bo bez błędów, konieczności przepisywania tego samego siedem razy i z klawiszem "backspace", który wszystko ratuje. W sumie komputery wszystko ułatwiają.
Zadie Smith stwierdziła w jednym z wywiadów, że dla niej pisanie na komputerze całkowicie odmieniło sposób patrzenia na karkołomność tworzenia. Bo dzięki komputerowi jest w stanie spłodzić więcej, bo może szybko nanieść poprawki, wydrukować i przesłać do wydawcy. Może i ona tak potrafi. Ja nie.
Nie piszę na maszynie, choć jedna z maszyn do pisania marzy mi się od maleńkości. Kiedyś w pracy mamy z takiej korzystałem. Nie pamiętam już, czy potrafiłem wtedy składać litery w zdania. Miałem z pięć lat, ale waliłem po tej QWERTY w 3D jak popieprzony. I brakuje mi tego bezpośredniego styku tuszu z papierem.
To jednak nie do końca pozwala mi na ten stan skupienia, jakiego potrzebuję do złożenia liter w słowa. Dlatego tak chętnie sięgam po długopis i zapisuję każdy skrawek wolnego papieru. Tak w sumie stworzyłem wszystko, co do tej pory napisałem. I dlatego właśnie od jakiegoś czasu nie napisałem niczego. Bo, cholera, brakuje mi płodnego dłupopisu i chłonnego papieru.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz