poniedziałek, 25 maja 2015

Alkohol i cycki

Jeśli Frontside chciał bez wazeliny wyruchać moje uszy, to im się to, kurwa, udało. Krwawię, jak dziewica po pierwszym stosunku, zastanawiając się przy tym, czy tak już będzie zawsze po każdym zetknięciu z muzyką tego zespołu. Czy już zawsze będę ruchany, bez litości i skrupułów, jak ruchany jestem od mniej więcej dwóch płyt. Czy ból spowodowany nieprzyjemną koniecznością odtwarzania kawałków pokroju "Lubię pić" będzie się powtarzał, czy też wrócimy kiedyś do, wydawało mi się, obopólnej radości z grzmocenia w rytmie "Naszym przeznaczeniem jest płonąć", "Wspomnień jak relikwie" czy też "Piekło czeka". Przesłuchując najnowszych dokonań chłopaków ze Śląska zauważam, jak bardzo się w swoim przeświadczeniu myliłem.

Żebym nie wyszedł już na samym początku na wielkiego skurwysyna, muszę przyznać, że do poprzedniego albumu Frontside'u - "Legendy" - podszedłem ze sporym dystansem. Początkowo, owszem, nie przypasował mi nowy styl zespołu, ale z każdym kolejnym odsłuchaniem płyty dostrzegałem, że abstrakcyjny humor na niej zawarty jakimś cudem jest przeze mnie akceptowalny, a przy tytułowej "Legendzie" udało mi się nawet kilka razy uśmiechnąć. Nie był to album, nad którym spuszczałbym się po wielokroć, ale koniec końców potrafiłem go przesłuchać od pierwszego do ostatniego kawałka bez specjalnego przewijania poszczególnych utworów w połowie, żeby katorga minęła szybciej.

W przypadku "Prawie martwego" nie byłem jednak aż tak miłosierny. Bo o ile eksperyment z "Legendą", jak już wspomniałem wyżej, uznałem po jakimś czasie za w miarę udany, tak za cholerę nie mogę zrozumieć, co stało się z jednym z moich ulubionych polskich zespołów na najnowszej płycie. Gdzie podziało się miażdżenie jaj, wykręcanie sutów, podpalanie palnikiem gazowym, czy obijanie łba o deskę klozetową w przydrożnym barze na trasie Warszawa - Andrychów. Przy "Prawie martwym" czułem się, jakby ktoś wyrywał mi włosy z klaty, ale nie plastrami depilacyjnymi - bo to, jak można zauważyć wyżej, zaliczyłbym do miłych tortur stosowanych przez Frontside - tylko jebaną pensetą, włosek po włosku, żeby ukłuło przez moment i bolało jak najkrócej. I tak w sumie przez ponad 40 minut Auman i spółka depilują moją klatkę piersiową kawałkami pokroju "Lubię pić" (który przecież w warstwie tekstowej powinien być mi niesamowicie bliski), "Barykady już stoją", czy "Serca głos" (wymienię tylko trzy, żeby nie zamęczać Was tytułami, których i tak nie warto pamiętać).

Nie mam bladego pojęcia, co stało się z Frontside'em, który lubiłem i którego słuchałem, bo potrafił rozpierdolić mnie muzyką, a nie tekstami pokroju "muszę poczuć w sobie hiroł", do których zapewne nie miałbym nic, gdybym pewnego słonecznego dnia usłyszał je na antenie RMF FM śpiewane przez Enej. Ale do kurwy nędzy, to jest Frontside, a nie pieprzony zespół występujący na Dniach Lubartowa! Chłopaki strasznie ograniczyli swoje możliwości tworzenia muzy i stylem Donatana zachęcają do wsłuchania się w ich twórczość za pomocą alkoholu i cycków. Strasznie tandetna droga trzeba przyznać.

Kiedyś Frontside'owi wystarczyły kręcone dla beki teledyski, a ja naprawdę oglądałem je z ogromną przyjemnością. Krzyż z parówek w "Dopóki Moje Serce Bije" do tej pory pozostaje dla mnie niedoścignionym wzorem teledyskowego absurdu fundowanego nam przez chłopaków z Sosnowca, a cytat "Morda psie, futerko mi się osunęło" ze "Zniszczyć wszystko" do dziś wykorzystywany jest przeze mnie w trakcie niektórych alkoholowych libacji. I to był dla mnie dowcip, którego od Frontside'u oczekiwałem, bo równoważył się gdzieś z naprawdę jebutną muzyką. Kiedy jednak akcent żartu przewędrował także w stronę muzyki, odczuwam że muszę w tym miejscu powiedzieć "Stop!", Frontsidzie, nie idź tą drogą. Nie kupuję tego żartu. Jest dla mnie za tani.

OCENA: 2/10 (tylko chuj wie, za co to dwa...)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Categories

Categories

 

Jak wyżej Copyright © 2011 - |- Template created by O Pregador - |- Powered by Blogger Templates