piątek, 28 marca 2014

Nie było mnie na spotted

Nie wiem, cholera, nie mam bladego pojęcia co jest ze mną nie tak, że jeszcze nigdy nie trafiłem na żadne spotted. Albo chociaż na takie, do którego zaglądam. Od czasu do czasu rzucę okiem na wszystkie te pieprzone profile na fejsbuniu i czytam wynaturzenia osób, których zauroczył uśmiech, gil w nosie, krzywy ząb, nudna książka, wystające stringi i milion innych elementów, którymi w eufemistyczny sposób próbujemy zasłonić fakt, że napotkaną w danym miejscu/środku transportu osobę najchętniej byśmy wyruchali.

Czy nie taka jest prawda? Okej, być może dla części osób spotted to tak naprawdę forma jakiegoś dziwnego portalu randkowego, na którym chcą znaleźć miłość swojego życia. Nie przeczę, że tak jest, ale dla większości to po prostu doskonała okazja, by spróbować odnaleźć osobę, której chcielibyśmy zafundować całonocne jęki (z rozkoszy lub rozpaczy, niepotrzebne skreślić).

Wiecie, kiedyś prowadziłem na fejsbuniu profil jednego z serwisów randkowych, mniejsza w tym miejscu o nazwę. Nawet nie przypuszczacie, jakie osoby do mnie pisały i co umieszczały w treściach swoich wpisów. Mniejsza już o język, którego w większości nie rozumiałem. Skupiony na treści musiałem odnaleźć sens zbitki słów, w których najczęściej litery, cudem jakimś, zmieniały kolejność. Tak, jakby faceci pisząc te wiadomości robili to jedną ręką, dzierżąc w drugiej... No sami wiecie.

Uwierzcie jednak, że kobiety nie są w tym przypadku gorsze. O nie, one często przebijają nawet wpisy facetów. Czy to na spotted, czy też na tym profilu randkowym. Każda z nich myśli w sumie o tym samym. Jeśli w głowach facetów seks jest jednym z najczęściej wyświetlanych określeń, u kobiet wcale nie jest inaczej. Powiem więcej, jestem przekonany, że kobiety myślą o seksie równie intensywnie, tylko zbyt często się z tym kryją. W swojej przeważającej większości oczywiście. Te na spotted mają jasny cel.

Wszystkie te wiadomości sprowadziły moje myśli do jednego: wszyscy szukamy rypania i wykorzystamy do tego celu każdy kanał komunikacji. Nawet spotted. Dlatego tym bardziej jest mi smutno, że w zalewie wpisów o poszukiwaniu uroczego kogoś tam nikt jeszcze nie wspomniał o mnie...

środa, 26 marca 2014

Wymówki

Mija rok, to bolesne. Od prawie roku nic nie napisałem. Choćby jednego słowa, które miałoby większy sens. Niczego dłuższego. Niczego tak bardzo swojego. Niczego...

Sam nie wiem, jak to nazwać. Apatia? Być może. Lenistwo? Na pewno. A może najzwyczajniej w świecie brak odpowiedniej zachęty? Brak pieprzonej weny, o której kiedyś zdarzyło mi się, w ramach dość osobistego wywodu, napisać parę słów.

Być może wrócę do pisania. Nie chcę tego sobie obiecywać. W końcu teraz mam więcej czasu. Chociaż odrobinę, ale jednak więcej. Wciąż nie mam kartki i długopisu. Siedzę przed komputerem i zastanawiam się, czy one naprawdę były mi potrzebne? Czy nie stanowiły dla mnie dość wygodnej wymówki, by stanąć przed lustrem i z uśmiechem na ustach stwierdzić: "tak, stworzyłbyś coś wspaniałego, gdybyś tylko miał odpowiedni długopis oraz kartkę". Pieprzenie, nie stworzyłbym niczego. Tak samo, jak nie stworzę tego dzisiaj, jutro lub pojutrze.  Jakie to wszystko jest zresztą banalne. Wystarczy wynaleźć sobie trywialną wymówkę i w nią uwierzyć. Świat przestaje być skomplikowany, jeśli tylko potrafimy kształtować go odpowiednimi wymówkami.

Ochota do pisania musi wstępować powoli. Nie można jej na samym początku zabić lub przesadnie ją zamęczyć. Słowa muszą z wolna pojawiać się na ekranie; palce powinny coraz chętniej przeskakiwać po klawiszach, składając do kupy to, co pomyśli głowa.

Być może wrócę. Być może jestem w końcu na to gotowy, choć tak bardzo nie lubię blogować...

Categories

Categories

 

Jak wyżej Copyright © 2011 - |- Template created by O Pregador - |- Powered by Blogger Templates