niedziela, 15 czerwca 2014

Fiksacja

Siedziałem we własnym pokoju i po raz enty czytałem "Szmirę" Bukowskiego, gdy do środka weszła Ona. Nagle w centrum mojego pokoju znalazła się gorąca, najseksowniejsza laska, jaką ktokolwiek kiedykolwiek widział, a ja nie miałem bladego pojęcia skąd się tu wzięła i czego chce. Podniosłem wzrok znad książki, będąc przy tym kompletnie zaskoczony zaistnieją sytuacją. W tamtym momencie z mojej facjaty można było robić twarze do dmuchanych lalek. Nasze usta były wykrzywione w niemal identycznym zdziwieniu.

Ubrana w prześwitujący, czarny gorset, pończochy oraz równie czarne, wiązane kozaki na koturnie stanowiła urzeczywistnienie erotycznych marzeń każdego faceta. Stanęła w rozkroku kilka metrów ode mnie, po czym z niesłychaną gracją odwróciła się i wypięła swój krągły tyłeczek, jakby chciała podnieść z dywanu jakiś papier. Rzeczonego brudu na dywanie jednak nie znalazła, przez co przyłożyła tylko dłoń do ust, z udawaną pruderią zaskoczona swoim zachowaniem.

- Och nie powinnam - powiedziała w moją stronę, nadal wypinając swoje czteroliterowe tylne krągłości, bym mógł napawać nimi wzrok. Boże, co to był za tyłek! W rankingu najcudowniejszych tyłków świata z pewnością zająłby pierwszą lokatę, deklasując pozostałe tyłki z przeogromną łatwością. Jeśli ktoś kiedyś wymyśliłby definicję tyłka idealnego musiałby, tak jak ja wtedy, wpatrywać się właśnie w ten tyłek. Tak cudowna była ta pupa!
- Nic się nie stało - odpowiedziałem po chwili na wydechu. Nie mogłem wydusić z siebie żadnego słowa. Podniecenie powoli stawało się niemożliwe do opanowania, a namiotowy maszt rósł z każdą upływającą sekundą.
- Chciałbyś może klepnąć? - spytała i seksownie zaśmiała się pod nosem. Jezu, nawet jej śmiech powodował rozrost mojego interesu w spodniach. To był jeden z tych chichotów, po których chce się poznać jego właścicielkę. Chichot z serii ekscytującego hihihi, po którym wiemy, że mamy do czynienia z młodą, rządną przygód laską, a nie grube hłehłehłe posiadane przez emerytki, notoryczne klientki fastfoodów oraz Niemki.

Tak, chciałem klepnąć ten tyłek, ale z podniecenia nie potrafiłem wstać z fotela. Dziewczyna najwidoczniej wyczuła moją fascynację jej ciałem, gdyż postanowiła podejść jeszcze bliżej, bym mógł dodatkowo poczuć zapach jej kobiecości. Jezusie przenajświętszy, myślałem kompletnie niepotrzebnie. A co będzie, jak do pokoju wejdzie matka?!

- Nie chciałbym ci przeszkadzać, ale mieszkam razem z matką, która raczej nie powinna zobaczyć mnie w takiej sytuacji z jakąkolwiek dziewczyną. Nawet tak śliczną, jak Ty - powiedziałem speszony, unikając bezpośredniego kontaktu wzrokowego, który mógłby mnie dodatkowo podniecić.- Poza tym, skąd się tu wzięłaś? Kim jesteś?
- Kociaku, myślisz, że to czas na takie rozmowy? - odpowiedziała z łatwością wybijając mi argument z ręki. W głębi duszy nie chciałem z nią o niczym rozmawiać. Takie okazje zdarzają się raz na milion. Kurwa! Nigdy się nie zdarzają! Tymczasem ja, nie wiedzieć czemu, zostałem wybrany do tego, by móc zabawić się z najseksowniejszą dziewczyną, jaka kiedykolwiek chodziła po tej planecie. Niestety, prócz zachęcającego do seksu diabła nad głową krążył mi także anioł, który odciągał mnie od stosunku wszelkimi możliwymi sposobami.

- Kociaku, weź mnie. Tu i teraz - powiedziała dziewczyna i siadła mi na kolanach, poprawiając swoje pończochy. Chyba nie było jej jednak tam wystarczająco wygodnie, bo po chwili wstała, złapała mnie za koszulę i mocno rzuciła na łóżko. Chryste, skąd w tej kobiecie tyle siły?

- Pieść moje ciało. Całuj po szyi. Czujesz mój zapach? - rzucała komendami, a ja, jak szeregowy przy sierżancie, wykonywałem wszystkie bez krzty zawahania.- Masz wspaniałe ciało, świetnie całujesz - kontynuowała dziewczyna.- Pieść moje piersi. One są nabrzmiałe od podniecenia. Pragnę Cię! Schodź niżej i niżej...

Od natłoku rozkazów powoli kręciło mi się w głowie, ale wszystkie sumiennie wykonywałem. Nie chciałem, by możliwość przespania się z taką laską przeszła mi obok nosa. Nie mogłem na coś takiego pozwolić. Czym innym mógłbym się chwalić przed kolegami? Każdy ostatnio wspominał o swoich erotycznych przygodach. Nawet pieprzony Ed, który z wyglądu przypomina skrzyżowanie byka, selera i Steve'a Buscemiego. Ja natomiast milczałem, zachowując się trochę jak nieśmiały piątoklasista na szkolnej dyskotece. Wierciłem butem dziurę w podłodze i zamiast oranżady piłem piwo za piwem.

- Wejdź we mnie. Rżnij mnie! Słyszysz?! Rżnij?!

Szybko zdjąłem swoją dolną część garderoby. Z jej gorsetem oraz fikuśną, czarną bielizną poszło mi trochę gorzej, lecz i tak po chwili byłem już w niej, wykonując rytmiczne ruchy w przód i tył.

- A teraz od tyłu, kochanie. Włóż mi od tyłu.
- To wypnij znowu swoją pupę - powiedziałem po raz pierwszy w trakcie zbliżenia.
- Wypinam i wsadź mi... Och, jesteś wspaniały. Mocniej! Do końca! Chcę go poczuć... Tak...!
- Dochodzisz już? - postanowiłem spytać w dalszym ciągu ujeżdżając ją od tyłu.
- Tak, jestem mokra. Spuść się do środka.. Aaach..

Doszedłem. Zaliczyłem najcudowniejszą laskę na świecie. Laskę, która z własnej, nieprzymuszonej woli pojawiła się w moim pokoju. Laskę, o której kompletnie nic nie wiedziałem. Kurwa, jestem pieprzonym szczęściarzem.

- Cudownie kochanie, do następnego razu - powiedziała dziewczyna zakładając swoje majtki i, jak gdyby nigdy nic, wychodząc z mojego pokoju.
- Czekaj, nie tam! - krzyknąłem podnosząc się błyskawicznie z łożka.

- Daniel, nie uważasz, że już czas... - zaczęła matka, na którą wpadłem wybiegając z pokoju za nieznajomą. Jedną ręką ściskałem swojego penisa, nieco oblepionego białą mazią, a w drugiej trzymałem książkę. No żesz ty kurwa go mać...

niedziela, 8 czerwca 2014

Hot Water Music - Exister (recenzja)

Gdy słońce z nieba nakurwia nam swym blaskiem, a gorąc uniemożliwia normalne funkcjonowanie, warto ratować się pasującą do tego muzyką. Bo jeśli przyjdzie nam umrzeć, to przynajmniej umrzemy w rytmie rock'n'rolla.

Oczywiście, balladowe smęty, a w szczególności świetne gitarowo smęty w stylu Casha Johnny'ego, również warto dodawać do swoich playlist, ale z pewnością nie są to kawałki, których chce się słuchać w tak upalne dni, jak dzisiejszy (a mamy dziś 8 czerwca, na wypadek, gdyby ktoś chciał się później dopieprzyć, że gdy czyta tę recenzję, to za oknem deszcz mu akurat pada). Dziś musimy mieć ochotę na coś, co nas rozrusza. Co pobudzi nasze ciało do życia. Co sprawi, że zaczniemy rytmicznie tupać nóżką, a krew będzie szybciej przemieszczać się po organizmie. I wierzcie mi, lub nie, ale płyta "Exister" ekipy Hot Water Music z Florydy jest idealnym kandydatem do towarzystwa w taki właśnie dzień.

Album jest świetnie zbalansowany. Nie brakuje na nim wybitnych gitarowo kawałków, zahaczających nieco brzmieniowo o Pearl Jam u szczytu formy (niesamowite "State of Grace" na przykład, którym się tu z Wami podzielę), typowo punkowych wymiataczy (otwierający krążek "Mainline" - hołd dla old time'u), czy przypominający mi nieco Black Flag z czasów, gdy za wokal w kalifornijskiej ekipie odpowiadał Henry Rollins kawałek "Drag My Body" (ps. nikt nie wmówi mi, że Black Flag miał w swojej karierze lepszy okres od tego, w którym śpiewał Henry. Keith był inny, inny był też Black Flag, ale to Rollins nadał temu zespołowi charakteru, za który go uwielbiam). Wszystko brzmi niesamowicie przyjemnie i charakternie; niemal idealnie na dzień taki, jak dzisiejszy. Gdy oprócz błękitnego nieba i odpowiedniej muzyki niczego więcej nam nie potrzeba.

Jeśli ktoś stworzy kiedyś panteon bogów muzyki punkowej nowej fali (ale bez jakichkolwiek post punkowych miernot), Hot Water Music będą na pewno zajmować w nim dość ważną pozycję. "Exiter" to album z grupy tych, które trzeba chociaż raz przesłuchać. Albo i więcej, bo raz to zdecydowanie za mało.

wtorek, 3 czerwca 2014

The Menzingers - Rented World (recenzja)

Czasem światłu dziennemu ukazują się płyty, które pozwalają mi uwierzyć w to, że punk's not dead. Jest ich coraz mniej, rzecz jasna, ale i tak cieszę się, że niekiedy uda mi się taką perełkę wyłowić. Od kilku dni taką perełką dla mnie jest najnowszy krążek amerykańskiej formacji The Menzingers zatytułowany "Rented World".

W karmionych komercją czasach wyszukać dobrą muzykę jest cholernie trudno. Nie zrozumcie mnie źle. W wolnych chwilach ciągle bawię się w muzycznego Sherlocka Holmesa i eksploruję niezbadane fragmenty Internetu w poszukiwaniu pieszczących moje uszy dźwięków, ale nawet mi coraz trudniej znaleźć jakąkolwiek nową kapelę, która nie będzie kalką miliona innych znanych już ludzkości kapel. Każdy stara się grać tak samo, a radio napierdala milionem zespołów, z których każdy brzmi, jak pieprzony Coldplay. Toniemy w muzycznej bylejakości, tandetności, braku oryginalności i piardyliardzie przeróbek "Moves Like Jagger". Rzygać się chce.

Niekiedy jednak udaje mi się zapomnieć o tym, jak bardzo gardzę nowoczesną muzyką i przesłuchać w całości album. Jakże to smutne, że przestaliśmy słuchać płyt od początku do końca, a jednocześnie, jak bardzo ironiczne, że większość płyt nie powinna być słuchana w ogóle przez nikogo. Dlatego też, tak bardzo ucieszyłem się, gdy po raz pierwszy od wiosny zeszłego roku, kiedy to zachwyciłem się krążkiem grupy Transit zatytułowanym "Young New England" przyszło mi zachwycić się ponownie. Tym razem za sprawą ekipy The Menzingers i ich najnowszego dzieła - "Rented World".

Owszem, nie jest to punk w stylu The Exploited czy Dead Kennedys, ale jakie to ma znaczenia? Muzyka ewoluuje (niekiedy tylko w dobrą stronę) i bardzo dobrze, że mając w pamięci korzenie komukolwiek chce tworzyć się coś nowego. The Menzingers się chce. I pewnie z tego powodu udało im się wydać naprawdę godny polecenia album. Jest moc, jest fajny wokal, są chwytliwe i szybkie melodie, jest klimatyczne bicie po bębnach, czego chcieć więcej?

Zdaniem dziennikarzy AbsolutePunk.net, The Menzingers to obecnie jedna z najlepszych kapel punkowych w Stanach Zjednoczonych. To chyba odpowiednia motywacja, by każdy z Was także przesłuchał ich najnowszy krążek, z każdą kolejną piosenką coraz bardziej wczuwając się w klimat, śpiewając razem z wokalistą i wkurwiając sąsiadów. Bo od tego, do cholery jasnej, jest punk!

Categories

Categories

 

Jak wyżej Copyright © 2011 - |- Template created by O Pregador - |- Powered by Blogger Templates