Czasem światłu dziennemu ukazują się płyty, które pozwalają mi uwierzyć w to, że punk's not dead. Jest ich coraz mniej, rzecz jasna, ale i tak cieszę się, że niekiedy uda mi się taką perełkę wyłowić. Od kilku dni taką perełką dla mnie jest najnowszy krążek amerykańskiej formacji The Menzingers zatytułowany "Rented World".
W karmionych komercją czasach wyszukać dobrą muzykę jest cholernie trudno. Nie zrozumcie mnie źle. W wolnych chwilach ciągle bawię się w muzycznego Sherlocka Holmesa i eksploruję niezbadane fragmenty Internetu w poszukiwaniu pieszczących moje uszy dźwięków, ale nawet mi coraz trudniej znaleźć jakąkolwiek nową kapelę, która nie będzie kalką miliona innych znanych już ludzkości kapel. Każdy stara się grać tak samo, a radio napierdala milionem zespołów, z których każdy brzmi, jak pieprzony Coldplay. Toniemy w muzycznej bylejakości, tandetności, braku oryginalności i piardyliardzie przeróbek "Moves Like Jagger". Rzygać się chce.
Niekiedy jednak udaje mi się zapomnieć o tym, jak bardzo gardzę nowoczesną muzyką i przesłuchać w całości album. Jakże to smutne, że przestaliśmy słuchać płyt od początku do końca, a jednocześnie, jak bardzo ironiczne, że większość płyt nie powinna być słuchana w ogóle przez nikogo. Dlatego też, tak bardzo ucieszyłem się, gdy po raz pierwszy od wiosny zeszłego roku, kiedy to zachwyciłem się krążkiem grupy Transit zatytułowanym "Young New England" przyszło mi zachwycić się ponownie. Tym razem za sprawą ekipy The Menzingers i ich najnowszego dzieła - "Rented World".
Owszem, nie jest to punk w stylu The Exploited czy Dead Kennedys, ale jakie to ma znaczenia? Muzyka ewoluuje (niekiedy tylko w dobrą stronę) i bardzo dobrze, że mając w pamięci korzenie komukolwiek chce tworzyć się coś nowego. The Menzingers się chce. I pewnie z tego powodu udało im się wydać naprawdę godny polecenia album. Jest moc, jest fajny wokal, są chwytliwe i szybkie melodie, jest klimatyczne bicie po bębnach, czego chcieć więcej?
Zdaniem dziennikarzy AbsolutePunk.net, The Menzingers to obecnie jedna z najlepszych kapel punkowych w Stanach Zjednoczonych. To chyba odpowiednia motywacja, by każdy z Was także przesłuchał ich najnowszy krążek, z każdą kolejną piosenką coraz bardziej wczuwając się w klimat, śpiewając razem z wokalistą i wkurwiając sąsiadów. Bo od tego, do cholery jasnej, jest punk!
wtorek, 3 czerwca 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Categories
- Pojedyncze (7)
- Recki (3)
- Sarkasta (3)
- Słowo (9)
Categories
- Pojedyncze (7)
- Recki (3)
- Sarkasta (3)
- Słowo (9)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz