Siedziałem we własnym pokoju i po raz enty czytałem "Szmirę" Bukowskiego, gdy do środka weszła Ona. Nagle w centrum mojego pokoju znalazła się gorąca, najseksowniejsza laska, jaką ktokolwiek kiedykolwiek widział, a ja nie miałem bladego pojęcia skąd się tu wzięła i czego chce. Podniosłem wzrok znad książki, będąc przy tym kompletnie zaskoczony zaistnieją sytuacją. W tamtym momencie z mojej facjaty można było robić twarze do dmuchanych lalek. Nasze usta były wykrzywione w niemal identycznym zdziwieniu.
Ubrana w prześwitujący, czarny gorset, pończochy oraz równie czarne, wiązane kozaki na koturnie stanowiła urzeczywistnienie erotycznych marzeń każdego faceta. Stanęła w rozkroku kilka metrów ode mnie, po czym z niesłychaną gracją odwróciła się i wypięła swój krągły tyłeczek, jakby chciała podnieść z dywanu jakiś papier. Rzeczonego brudu na dywanie jednak nie znalazła, przez co przyłożyła tylko dłoń do ust, z udawaną pruderią zaskoczona swoim zachowaniem.
- Och nie powinnam - powiedziała w moją stronę, nadal wypinając swoje czteroliterowe tylne krągłości, bym mógł napawać nimi wzrok. Boże, co to był za tyłek! W rankingu najcudowniejszych tyłków świata z pewnością zająłby pierwszą lokatę, deklasując pozostałe tyłki z przeogromną łatwością. Jeśli ktoś kiedyś wymyśliłby definicję tyłka idealnego musiałby, tak jak ja wtedy, wpatrywać się właśnie w ten tyłek. Tak cudowna była ta pupa!
- Nic się nie stało - odpowiedziałem po chwili na wydechu. Nie mogłem wydusić z siebie żadnego słowa. Podniecenie powoli stawało się niemożliwe do opanowania, a namiotowy maszt rósł z każdą upływającą sekundą.
- Chciałbyś może klepnąć? - spytała i seksownie zaśmiała się pod nosem. Jezu, nawet jej śmiech powodował rozrost mojego interesu w spodniach. To był jeden z tych chichotów, po których chce się poznać jego właścicielkę. Chichot z serii ekscytującego hihihi, po którym wiemy, że mamy do czynienia z młodą, rządną przygód laską, a nie grube hłehłehłe posiadane przez emerytki, notoryczne klientki fastfoodów oraz Niemki.
Tak, chciałem klepnąć ten tyłek, ale z podniecenia nie potrafiłem wstać z fotela. Dziewczyna najwidoczniej wyczuła moją fascynację jej ciałem, gdyż postanowiła podejść jeszcze bliżej, bym mógł dodatkowo poczuć zapach jej kobiecości. Jezusie przenajświętszy, myślałem kompletnie niepotrzebnie. A co będzie, jak do pokoju wejdzie matka?!
- Nie chciałbym ci przeszkadzać, ale mieszkam razem z matką, która raczej nie powinna zobaczyć mnie w takiej sytuacji z jakąkolwiek dziewczyną. Nawet tak śliczną, jak Ty - powiedziałem speszony, unikając bezpośredniego kontaktu wzrokowego, który mógłby mnie dodatkowo podniecić.- Poza tym, skąd się tu wzięłaś? Kim jesteś?
- Kociaku, myślisz, że to czas na takie rozmowy? - odpowiedziała z łatwością wybijając mi argument z ręki. W głębi duszy nie chciałem z nią o niczym rozmawiać. Takie okazje zdarzają się raz na milion. Kurwa! Nigdy się nie zdarzają! Tymczasem ja, nie wiedzieć czemu, zostałem wybrany do tego, by móc zabawić się z najseksowniejszą dziewczyną, jaka kiedykolwiek chodziła po tej planecie. Niestety, prócz zachęcającego do seksu diabła nad głową krążył mi także anioł, który odciągał mnie od stosunku wszelkimi możliwymi sposobami.
- Kociaku, weź mnie. Tu i teraz - powiedziała dziewczyna i siadła mi na kolanach, poprawiając swoje pończochy. Chyba nie było jej jednak tam wystarczająco wygodnie, bo po chwili wstała, złapała mnie za koszulę i mocno rzuciła na łóżko. Chryste, skąd w tej kobiecie tyle siły?
- Pieść moje ciało. Całuj po szyi. Czujesz mój zapach? - rzucała komendami, a ja, jak szeregowy przy sierżancie, wykonywałem wszystkie bez krzty zawahania.- Masz wspaniałe ciało, świetnie całujesz - kontynuowała dziewczyna.- Pieść moje piersi. One są nabrzmiałe od podniecenia. Pragnę Cię! Schodź niżej i niżej...
Od natłoku rozkazów powoli kręciło mi się w głowie, ale wszystkie sumiennie wykonywałem. Nie chciałem, by możliwość przespania się z taką laską przeszła mi obok nosa. Nie mogłem na coś takiego pozwolić. Czym innym mógłbym się chwalić przed kolegami? Każdy ostatnio wspominał o swoich erotycznych przygodach. Nawet pieprzony Ed, który z wyglądu przypomina skrzyżowanie byka, selera i Steve'a Buscemiego. Ja natomiast milczałem, zachowując się trochę jak nieśmiały piątoklasista na szkolnej dyskotece. Wierciłem butem dziurę w podłodze i zamiast oranżady piłem piwo za piwem.
- Wejdź we mnie. Rżnij mnie! Słyszysz?! Rżnij?!
Szybko zdjąłem swoją dolną część garderoby. Z jej gorsetem oraz fikuśną, czarną bielizną poszło mi trochę gorzej, lecz i tak po chwili byłem już w niej, wykonując rytmiczne ruchy w przód i tył.
- A teraz od tyłu, kochanie. Włóż mi od tyłu.
- To wypnij znowu swoją pupę - powiedziałem po raz pierwszy w trakcie zbliżenia.
- Wypinam i wsadź mi... Och, jesteś wspaniały. Mocniej! Do końca! Chcę go poczuć... Tak...!
- Dochodzisz już? - postanowiłem spytać w dalszym ciągu ujeżdżając ją od tyłu.
- Tak, jestem mokra. Spuść się do środka.. Aaach..
Doszedłem. Zaliczyłem najcudowniejszą laskę na świecie. Laskę, która z własnej, nieprzymuszonej woli pojawiła się w moim pokoju. Laskę, o której kompletnie nic nie wiedziałem. Kurwa, jestem pieprzonym szczęściarzem.
- Cudownie kochanie, do następnego razu - powiedziała dziewczyna zakładając swoje majtki i, jak gdyby nigdy nic, wychodząc z mojego pokoju.
- Czekaj, nie tam! - krzyknąłem podnosząc się błyskawicznie z łożka.
- Daniel, nie uważasz, że już czas... - zaczęła matka, na którą wpadłem wybiegając z pokoju za nieznajomą. Jedną ręką ściskałem swojego penisa, nieco oblepionego białą mazią, a w drugiej trzymałem książkę. No żesz ty kurwa go mać...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Categories
- Pojedyncze (7)
- Recki (3)
- Sarkasta (3)
- Słowo (9)
Categories
- Pojedyncze (7)
- Recki (3)
- Sarkasta (3)
- Słowo (9)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz