środa, 7 maja 2014

Nie akceptuję rachunku w żaden sposób!

Czasami naprawdę wydaje mi się, że nie pracuję z poważnymi ludźmi i ucieczka z korporacji była najlepszą z możliwych decyzji. Pewne firmy pomagają Ci na samym początku, by później w każdym możliwym stopniu blokować Twój osobisty rozwój.

Wystarczy spojrzeć na firmę, w której pracowałem ostatnio i z którą wciąż łączy mnie parę zleceń (nic wielkiego można by rzec). Minął miesiąc kwiecień, więc pełni optymizmu wysłałem rozliczenie, zgodne kwotowo z wcześniejszymi ustaleniami (no bo przecież nie wyciągnę żadnej z kwot z kosmosu, chociaż przyznam, byłoby to ciekawe rozwiązanie). Dziś otrzymałem odpowiedź, że kwota jest oburzająca, nie do zaakceptowania i w ogóle skąd się wzięły tak duże kwoty, skoro bla, bla, bla: "Nie akceptuję rachunku w żaden sposób. Skąd te kwoty się wzięły?".  Co z tego, że początkowe ustalenia były całkowicie odmienne. Czasy się zmieniają, tak? Widocznie nie każdy w dzisiejszych czasach uważa, że dane słowo ważniejsze od pieniędzy (szczęśliwie mam te słowa zapisane w e-mailach).

Dość interesujący argument padł na samym końcu, dość zabawnej skądinąd, wiadomości. Otóż okazało się, że jedno zlecenie, które dla danej firmy wykonałem ma zostać opłacone dopiero, gdy... firma wygra przetarg! Wyobraźcie sobie taką sytuację u fryzjera: - Okej, mogę panu zapłacić, ale dopiero wtedy, gdy moja fryzura spodoba się Bradowi Pittowi - mówi pulchna starowinka, niedbale obraca się na pięcie i wychodzi z salonu. Na miejscu fryzjera od razu przystałbym na ten układ. Albo na stacji benzynowej! - Pewnie, zapłacę za paliwo, ale tylko wtedy, gdy mój samochód przejedzie przynajmniej sto kilometrów. Urocze, nieprawdaż?

Najzabawniejsze w całej sytuacji jest jednak to, że maila o tak cudownej treści moja poczta zakwalifikowała jako spam. Cóż, nie dziwię jej się. Takiego gówna ja też dawno nie czytałem. Kurwa, oni naprawdę myślą, że są w stanie mnie wydymać i zaproponować parę klapiaków za miesięczny zapierdol. Cóż, źle trafili... Bardzo źle.

Prawie dwumiesięczne już siedzenie w domu jeszcze nie zaczęło mnie nudzić. Zapieprzanie w "korpo" miało swoje zalety, owszem, ale jednocześnie zajmowało tak wiele czasu, który teraz mogę poświęcić na rozwijanie samego siebie. Sam się dziwię, że tak późno z tego zrezygnowałem. Tylko ta kasa mogłaby się powoli zacząć znowu pojawiać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Categories

Categories

 

Jak wyżej Copyright © 2011 - |- Template created by O Pregador - |- Powered by Blogger Templates